koronki

Francuzki noszą koronki

Przyznaję się – zachwyciła mnie okładka. Śliczny gorset w kwiatowy wzór, delikatna biała koronka a to wszystko na pudrowo-różowym tle. Przeczytałam opis i stwierdziłam: „Dobra co mi szkodzi, może dowiem się czegoś nowego.”

Kathryn Kemp-Griffin to kanadyjka od lat mieszkająca w Paryżu. Kiedy przyjechała do miasta zakochanych nie zwracała uwagi na swoją bieliznę. Jak sama przyznaje miała szufladę pełną nudnych, beżowych kompletów.

Pewnego dnia podczas pieszej wycieczki weszła do jednego z bieliźnianych butików. Kobietę oczarował sposób w jaki francuski dobierają bieliznę. Jak wielką wagę przywiązują do tego co noszą pod ubraniem i jak ważne dla nich są detale.

Teraz, jako bieliźniany ekspert i właścicielka firmy stworzyła poradnik jak dobierać i czerpać przyjemność z noszenia tego, czego gołym okiem nie widać.

Wiedziałam, że „Francuzki noszą koronki” nie odmieni mojego życia. Miałam rację. Większość porad i zasad od dawna znam i stosuję. Niektóre wydały mi się wręcz banalne. Jeśli masz jakąś część wiedzy o tym jak powinno się dobierać podstawy garderoby, ta książka nie odkryję przed tobą Ameryki.

Wiele fragmentów to „zapchajdziury” które wręcz irytują. Kathryn Kemp-Griffin proponuje na przykład stworzenie „bieliźnianego dziennika inspiracji” Nie mam nic przeciwko szukaniu tego co nam się podoba i inspiracją, ale oddzielny zeszyt ze zdjęciem i podpisem to lekka przesada.

Ostatni rozdział „Francuzki noszą koronki” zawiera spis butików z bielizną oraz orientacyjne ceny. Około trzydzieści stron w książce. Jeśli wybierasz się do Paryża i dysponujesz dość pokaźnymi funduszami może ci się to przydać, ale kogo stać na taką przyjemność?

Czy znalazłam jakieś plusy? Krótka historia pewnych elementów garderoby. Nie jest to temat, którym się interesuję, ale przeczytałam kilka ciekawostek. Obserwacje autorki i zabawne anegdoty.

Cena książki jest nieadekwatna do treści. Trzydzieści siedem złotych za poradnik, gdzie jest dużo pół-pustych stron. Nie warto, piękna okładka to nie wszystko.

Jeśli zakup bielizny kojarzy ci się z traumą, nie wiesz jaki typ jest dla ciebie odpowiedni,

nie wiesz czym się charakteryzują różne modele biustonoszy „Francuzki noszą koronki” może ci pomóc, ale szukaj książki na przecenie. Nie jest warta prawie czterdziestu złotych.

Jeszcze lepszym pomysłem będzie poprosić o pomoc miłą panią ekspedientkę, albo bardziej biegłą przyjaciółkę. Zaoszczędzisz pieniądze i miło spędzicie razem czas.

 

Zapraszam was na mojego instagram. Tam znajdziecie mnie częściej: https://www.instagram.com/literatkawswiecieksiazek/

czeko

Czekopłaszczada

Beata Filipp w swojej najnowszej książce „Czekopłaszczada” udowadnia, że każdy z nas ma w sobie coś z dziecka.

W pewien niezwykły dzień, życie kilkuletniego Janka wywraca się do góry nogami. Jego mama w przypływie złości zaczęła się… kurczyć. Dorosła Michalina zamienia się w małą, szczerbatą Michasię. Rezolutna i rozbrykana dziewczynka ma głowę pełną pomysłów. Chłopiec razem ze swoją „mamą” wyrusza do magicznej krainy, aby uratować Krzysia –niewidzialnego przyjaciela Michasi- którego porwała zła czarownica.

Jak zakończy się ich przygoda?

Beata Filipp w swojej drugiej książce przenosi czytelnika w magiczny świat, gdzie wszystko się może zdarzyć. Mieszkają tam smoki, krasnale, czarownica i wiele dziwnych stworzeń, które poznajemy na kartach „Czekopłaszczady”

Pomysł był po prostu genialny! Mama zamieniająca się w małą dziewczynkę, która jest obecnie młodsza od własnego syna. Kto by nie chciał poznać swoich rodziców w dzieciństwie? Ciekawe, jak ich opowiadania miały się do rzeczywistości…

Książka nie jest pozbawiona minusów. W pewnym momencie akcja zwalnia, co sprawia, że bajkę czyta się bardzo opornie. Czasami było mi trudno się przemóc. Z drugiej strony, w niektórych momentach nagromadzenie bohaterów sprawiało, że czułam się zagubiona i zbita z tropu. Ale nie czepiam się, może to mój stary mózg już nie nadąża?

„Czekopłaszczada” jest czymś innym na rynku książek dla dzieci. Jest jednocześnie prosta i oryginalna, niesie za sobą coś świeżego. Mnie podobała się średnio, ale myślę, że najbardziej wiarygodna opinia będzie należała do dzieci.

Książka jest idealna na prezent, wzbogacona o fantastyczne ilustracje, których autorem jest Andrzej Macioszczyk.